Między stu a dwustu złotymi zmienia się źródło jakości: z regionu na konkretną winnicę. Zamiast wina apelacyjnego kupuje się wino producenta, który podpisuje się nazwiskiem, dłużej trzyma je w beczce i selekcjonuje winogrona. To najszersza półka w naszym sklepie i najczęstszy wybór na prezent, gdy chce się, żeby butelka wyglądała i smakowała poważnie, ale bez wchodzenia w kolekcjonerskie ceny.
Co dokładnie różni wino za 150 zł od wina za 70 zł?
Trzy rzeczy, wszystkie mierzalne. Pierwsza: plon z hektara - niższy plon oznacza bardziej skoncentrowany owoc. Druga: czas i jakość dębu - Reserva zamiast Crianza, beczka francuska zamiast amerykańskiej. Trzecia: selekcja - wino z jednej parceli zamiast kupażu z całej apelacji. Nie jest to różnica, którą wyczuje każdy przy pierwszym kieliszku, ale jest to różnica realna, a nie marketingowa.
Które apelacje warto znać w tym przedziale?
Rioja Reserva i Gran Reserva, Chianti Classico i Riserva, Ribera del Duero, Brunello w najtańszych rocznikach, Barbera d'Alba, Douro, Priorat i Bordeaux z apelacji satelickich - Fronsac, Castillon, Lalande-de-Pomerol. Toskania poza Chianti to tu bardzo dobry trop, bo płaci się za wino, nie za nazwę.
